Filla Krzysztof   Galeria Fotografii

"Nie jestem Terrorystą, fotografia to moje hobby"

AZJA AMERYKA EUROPA POLSKA PRZYRODA RÓŻNE RELACJE O MNIE KONTAKT KSIEGA GOŚCI STRONA GŁÓWNA PORADY

Podróż obliczyłem i zaplanowałem na ok. 6 miesięcy. Początkowo myślałem, żeby wyruszyć w rajd dookoła Europy, tak jak parę lat wcześniej jechałem dookoła Polski, ale ostatecznie zdecydowałem, że wjeżdżając do jakiegokolwiek państwa muszę zaliczyć jego stolicę.

W pierwszej kolejności musiałem załatwić 6 miesięcy urlopu bezpłatnego, z tym był mały problem, ale rozwiązałem go zwalniając się z pracy, czyli połowa załatwiona. Finansów nazbierałem na 2.200 zł ,co obliczyłem, że na wydatki za granicą przy skromnym jak zawsze życiu całkowicie powinno wystarczyć . W praktyce mój średni dzienny koszt utrzymania wahał się w granicach 3 US (ok.10 zł) w zależności od kraju. Aby utrzymać się na takim poziomie trzeba zapomnieć o hotelach, schroniskach młodzieżowych i polach namiotowych, a restauracje zostawić sobie na lepsze czasy lub ograniczyć się do walorów zapachowych i wizualnych. Na wspomnianą sumę 10 zł, składają się wyłącznie posiłki, moją zasadą było "nie muszę jeść jakościowo, ale na pewno ilościowo" (głodny rowerzysta to zły rowerzysta). Zwykle wyglądało to tak, że je się w większości nie to, na co ma się ochotę, ale to, co jest. Kupowanie żywności tylko w supermarketach korzystając z najtańszych opcji i promocji. Warzywa i owoce często bywają tańsze i lepsze na bazarach, których nie jest za wiele, choć nie jest to zasadą.

Z ubezpieczenia miałem tylko kartę "Euro26" która jest pewną tanią alternatywą, choć wątpliwą, ale za to kosztuje tylko 26 zł. Ubezpieczenie jest ważne przez 3 miesiące od dnia wyjazdu i decyduje o tym data stempla w paszporcie. Więc bezpieczeństwo było dla mnie sprawą priorytetową, choć trudno o nim mówić jadąc samemu, sypiając w tak podejrzanych miejscach jak np. stare opuszczone domy. O bezpieczeństwo na jezdni zadbałem kupując boczne lusterko i jest to rzecz tak nieoceniona , że bez niego nie wyobrażam sobie jazdy i było najczęściej używanym przeze mnie dodatkiem. Ciężar mojego ciała, waga roweru oraz bagażu (40kg) powodowały ściąganie mojego jednoślada do środka jezdni przy każdym oglądaniu się za siebie, także lusterko to konieczność.

Następną rzeczą jakiej nie mogę sobie nachwalić to uszyte przeze mnie ortalionowe pokrowce na bagaż z jaskrawego pomarańczowego koloru. Rowerzysta jest doskonale widoczny przez kierowców oraz dodatkowo ochraniają bagaż przed kurzem, słońcem i deszczem itp. Materiał taki można kupić w sklepach żeglarskich i koniecznie trzeba doszyć paski fluorescencyjne, których nigdy nie za wiele. Kiedy trzeba będzie jechać w nocy lub wieczorem od razu zauważy się różnicę w zachowaniu kierowców. W dzisiejszych czasach kask rowerowy jest tak niezbędny jak w samochodzie pas bezpieczeństwa. Mimo to, warto mieć ze sobą czapkę z daszkiem, która chroni nas przed słońcem, deszczem, wiatrem i śniegiem. Przy sporym daszku obejdzie się bez okularów słonecznych ale lepiej mieć je w zapasie.

Ze sprzętu podstawą to dobrze przekonserwowany rower, nawet jeśli nowy lepiej dokładnie go przesmarować. Ja nie do końca wszystko sprawdziłem czego efekty odczułem w czasie drogi. Moim rowerem trekingowym do dnia wyjazdu miałem przejechane 8000 km bez żadnej awarii, nie licząc wymiany opon i klocków hamulcowych. Przed wyjazdem całkowicie zapomniałem o wymianie łańcucha i zębatek. Zrobiłem to na trasie, kiedy na liczniku całkowity przebieg roweru wskazywał ponad 16 000 km ale to był rzeczywiście koniec (Jeśli ktoś przejechał więcej pod obciążeniem to chętnie usłyszę ile?).

Brać narzędzia czy nie brać? Brać i tu jest problem jakie. Podstawa to porządne kleszcze, komplet potrzebnych kluczy i śrubokręt. Na dłuższą trasę warto zabrać klucz do ściągania wolno biegu, niezbędne przy wymianie szprych od jego strony. Warto wiedzieć, że np. w Szwajcarii za 30 min. centrowania trzeba zapłacić ok. 35-40 franków, dlatego zmuszony byłem do zakupu tych kluczy gdzieś na trasie. Przez całą drogę osobiście wymieniłem "jedyne" 41 szprych w tylnim kole, za to w przednim ani jednej. Więc warto zabrać kilka ze sobą. Dobrze też zabrać zapasową dętkę i klej z łatkami. Podczas całej wyprawy złapałem 23 gumy z czego najwięcej w Hiszpanii, a to za sprawą kolczastych roślin które rosną na poboczu drogi. Jednego dnia złapałem ich aż 3 razy

Według mnie, najlepsze sakwy rowerowe są te z hakami do zawieszenia na bagażniku, jest to bardzo wygodne przy ich szybkim ściąganiu i zakładaniu. Przed wyjazdem jedynymi dostępnymi sakwami tego typu w naszych sklepach były sakwy Alpinusa. Jednak cena nie była adekwatna do jakości, podarły się a nawet złamała się główna listwa z zawieszenia. Z bagażu bierzemy tzw. minimum wszystkiego. Ja nabrałem mnóstwo jedzenia czego żałuję do dziś, miałem trzy noże a wystarczyłby jeden scyzoryk, przewodniki itp. to też dodatkowy balast. Przed następną wyprawą szczoteczkę do zębów przetnę na pół- jeśli ją w ogóle wezmę ;)

Kuchnia jest ważnym elementem dnia codziennego, dlatego zabieramy dobrą kuchenkę turystyczną. Można zabrać palnik typu camping gaz, do którego kartusze są ogólnie dostępne. Ja miałem kuchenkę typu Epi-gaz i kupienie do niej kartuszy okazało się nie lada zadaniem. Najlepszym i najtańszym rozwiązaniem są kuchenki benzynowe, benzyna jest wszędzie i stosunkowo tania.

My Polacy jesteśmy nauczeni jeść chleb. W niektórych zachodnich krajach chleb jest dość drogi. Najlepiej dostosować się do tego co w danym kraju jest najbardziej popularne np. Francuzi jedzą bagietki. W supermarkecie najtaniej można kupić je za 3F (400g.) przeważnie 4.5F a w piekarni te same za 5.5F-6F. Moje standardowe śniadanie w Francji to kawa, bagietka i krem czekoladowy 7F(750g.). Innym tanim rozwiązaniem jest kasza kukurydziana z mlekiem. Dobrze mieć mleko w proszku, które jest tanie, lekkie i szybko się nie zepsuje. Moim najpopularniejszym daniem na obiad był makaron. Kupowałem drobny z instrukcją gotowania 3-4 min, co pozwala zaoszczędzić sporo gazu. Ja gotowałem zawsze połowę danego czasu, następnie zawijałem garnek z ugotowanym makaronem do ręcznika i po ok. 10 min. makaron nadawał się do konsumpcji.

Na koniec chciałem przypomnieć o oleju, który dla rowerzysty jest podstawą energetyczną więc nie należy na nim oszczędzać. W Hiszpanii i Portugalii wypijałem na śniadanie szklankę tego płynu. Analogicznie nie stosowałem masła ani margaryny, które przy 40°C w cieniu spływały na dno sakwy. Głównie żyłem na oleju i czekoladach, które znikały w ilości dwóch sztuk dziennie, a w szczególnych warunkach nawet trzy.

Najtańsze supermarkety to:
  • W Austrii zawsze Hofer i przeważnie Billa.
  • W Szwajcarii to Migros i Coop
  • W Francji to Carefaur , E.Leklerk i Auchan
  • W Hiszpanii i Portugalii to Lidl i DIA% oraz Pryca
  • W Niemczech to Aldi i Lidl.
  • Co do krajów Beneluxu to nie wiem bo nawet nie wymieniałem pieniędzy a zakupy z żywnością zrobiłem we Francji.

Tekst: Filla Krzysztof

KRAJWALUTAPLN
Austria1 ATS0.27
Belgia1 BEF0.93
Francja1 FRF0.56
Hiszpania1 ESP0.23
Holandia1 NLG1.69
Portugalia1 PTE0.19
Niemcy1 DEM1.89
Szwajcaria1 CHF2.28
USA1 USD3.21
Tekst ten napisałem w roku 1999 dla magazynu kolarskiego ROWERY. Artykuł ukazał się w numerze czwartym w dniu 15.06.1999. Powyższy artykuł jest trochę zmieniony ponieważ dodałem parę wątków, których nie było w magazynie ROWERY. Postanowiłem nie zmieniać podawanych przeze mnie cen nie istniejących już walut, dlatego w tabelce podaję kursy walut z dnia poprzedzającego mój wyjazd (28.05.97). Również podana cena karty Euro26 jest nieaktualna, dlatego najlepiej jest sprawdzić cenę na dzień dzisiejszy.

Webmaster of
www.filla.pl
Filla Krzysztof
Valid XHTML 1.0!

Kopiowanie, publikowanie i jakiekolwiek wykorzystywanie fotografii bez zgody autora jest przestępstwem. Dlatego zabrania się wykorzystywania zawartości tej witryny bez zgody autora ©2004-2018